Wpadliśmy w Śląskie. Nie raz. Nie dwa. Sześć razy. W ciągu jednego roku. Uwielbiamy odkrywać polskie regiony i zbierać kolejne dowody na to, że nasza Polska jest nie tylko "piękna", ale też pełna turystycznych atrakcji. Świetną okazją do poszukiwania ciekawych miejsc są wizyty studyjne - to takie regionalne wycieczki organizowane dla blogerów i ludzi mediów, w trakcie których obserwuje się region z lotu ptaka i poznaje jego największe atrakcje.
Wizyty studyjne są świetnie zorganizowane i potrafią zawstydzić niejednego amatora dobrego planowania. Czy dasz radę powtórzyć taką wizytę w pojedynkę? Nie polecamy. Lepiej wybierz jedną lub dwie propozycje i zaplanuj sobie spokojną weekendową wycieczkę. Będziesz miał czas na zwiedzanie, rozmowy, jedzenie i podziwianie uroków pełnego zieleni województwa śląskiego.
Dzisiaj mamy wisienkę na torcie. Przeczytaj naszą relację z ostatniego, trzeciego dnia wizyty studyjnej po województwie śląskim. Najlepiej zrób to po przeczytaniu poprzednich relacji:
I już w pubie dowiedzieliśmy się, że z niedzielnego odpoczynku będą nici. Zostało nam kilka godzin snu i poranna pobudka, tak żeby zdążyć na busa o 7:45. Nie mogliśmy się spóźnić - za dużo było do stracenia! Dzień miał się rozpocząć od wycieczki do Tarnowskich Gór.
Kopalnię zwiedziliśmy lotem błyskawicy, ale to wystarczyło, żeby docenić jej walory. Jedną z większych atrakcji była multimedialna wystawa o historii górnictwa srebra, no i oczywiście spływ podziemną rzeką.
Kopalnia Srebra pojawi się u nas na blogu. Dodam tylko, że w Tarnowskich Górach jest jeszcze Sztolnia Czarnego Pstrąga, której zwiedzanie polega na spływie łodziami po podziemnej sztolni. W naszym śląskim rankingu dostała od nas za to mocne dwie gwiazdki:
Dotknęli w Żarkach trudnego tematu, ale udało się wdrożyć go bez spiny i zbędnych emocji. Doceniamy w szczególności to, że Żarki pamiętają o swojej historii, przyjmują ją taką, jaka ona była, pamiętają o swoich mieszkańcach i jednocześnie integrują tych obecnych. Udzielił nam się zapał Pani Kasi, chętnie zostalibyśmy dłużej i porozmawiali, zwłaszcza że chleb tatarczuch, którym nas kupiła, był naprawdę słodki i pyszny, ale plan był już mocno napięty i czas nam było w drogę.
No to szybko do busa i jedziemy. Jeszcze po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę w Leśniowie, gdzie jest Sanktuarium Matki Boskiej Opiekunki Rodzin, ale już nawet nie zdążyliśmy wejść do środka i o tę opiekę poprosić. Prawda jest taka, że spieszyliśmy się na obiad, a chcieliśmy jeszcze zobaczyć Kuestę Jurajską.
W Zajeździe Hetman w Kroczycach jedliśmy chyba najlepszy posiłek na całym kulinarnym szlaku "Śląskie Smaki". W Hetmanie zaczarował pasjonat - Sebastian Humski. Sposób, w jaki opowiadał o przygotowanych przez siebie daniach, już sam w sobie jest dziełem sztuki. Zanim zaczęliśmy jeść, byliśmy już cali obślinieni, a po wszystkim nie mogliśmy uwierzyć, że to już koniec.
Na obiad były bajeczny żurek jurajski, kaczka rotmistrza, a na deser jabłko pieczone z gruszką i żurawiną. Palce lizać!
Na szczęście przed kolacją czekało nas jeszcze zwiedzanie zamku, a przewodnik Wojtek Latacz tylko zaostrzył nam apetyt. Zwiedzanie zamku było nietypowe - pełne legend, opowieści i niewyjaśnionych zagadek. Takie zwiedzanie lubimy najbardziej. Więc jeśli tylko masz okazję zwiedzać w Wojtkiem, nawet się nie zastanawiaj.
Droga do Katowic była bardzo cicha. Jedni odpoczywali, inni przeżywali, jeszcze inni drzemali. W powietrzu dało się wyczuć zmęczenie. I moc emocji, które zostały z nami na długo.
W Katowicach pożegnaliśmy się ostatecznie i wsiedliśmy do naszego auta, które czekało grzecznie na strzeżonym parkingu. A potem zawiozło nas bezpiecznie do Gliwic, skąd kontynuowaliśmy nasz urlop w Śląskiem jeszcze przez kolejne dni:
Śląska Organizacja Turystyczna gościła nas wzorowo i mieli wszystko zapięte na ostatni, dwudziesty dziewiąty guzik w uroczystym mundurze górniczym. Gdy przyjeżdżaliśmy na miejsce, czekała już obsługa, na stoły wjeżdżały gorące przystawki i zupy, a muzealnicy i przewodnicy czekali na nas dostosowując do nas godziny zwiedzania.
Nie mając tak zaufanych organizatorów, lepiej nie porywać się z motyką na słońce. W takiej sytuacji trzeba zwiedzić dwa miejsca - posiedzieć w nich trochę dłużej, zrobić ładne zdjęcia, wypić na spokojnie kawę i wrócić w kolejny weekend, żeby zobaczyć kolejne.
Wizyty studyjne są świetnie zorganizowane i potrafią zawstydzić niejednego amatora dobrego planowania. Czy dasz radę powtórzyć taką wizytę w pojedynkę? Nie polecamy. Lepiej wybierz jedną lub dwie propozycje i zaplanuj sobie spokojną weekendową wycieczkę. Będziesz miał czas na zwiedzanie, rozmowy, jedzenie i podziwianie uroków pełnego zieleni województwa śląskiego.
Dzisiaj mamy wisienkę na torcie. Przeczytaj naszą relację z ostatniego, trzeciego dnia wizyty studyjnej po województwie śląskim. Najlepiej zrób to po przeczytaniu poprzednich relacji:
- To też jest Śląskie! Relacja z wizyty studyjnej dla blogerów podróżniczych
- 9 pomysłów na weekend w Śląskiem, których nie zdążysz zwiedzić jednego dnia (1/3)
- 7 pomysłów na weekend w Śląskiem, których nie zdążysz zwiedzić jednego dnia (2/3)
Jak wygląda sielankowa niedziela na wizycie studyjnej?
W niedzielę się odpoczywa? Na pewno nie na wizycie studyjnej :) Poprzedni dzień skończyliśmy grubo po pierwszej w nocy wyjeżdżając na powierzchnię z podziemnego pubu Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego GUIDO w Zabrzu.I już w pubie dowiedzieliśmy się, że z niedzielnego odpoczynku będą nici. Zostało nam kilka godzin snu i poranna pobudka, tak żeby zdążyć na busa o 7:45. Nie mogliśmy się spóźnić - za dużo było do stracenia! Dzień miał się rozpocząć od wycieczki do Tarnowskich Gór.
Miejsce nr 1. Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach
W Tarnowskich Górach jest Zabytkowa Kopalnia Srebra, która oprócz tego, że jest niesamowitym miejscem, to w dodatku jest tzw. "punktem kotwicznym" na głównym szlaku Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego. Punkt kotwiczny to obiekt dziedzictwa przemysłowego o szczególnym znaczeniu historycznym i potencjale turystycznym. W Polsce mamy 7 takich punktów, z czego aż 3 w samym województwie śląskim.Kopalnię zwiedziliśmy lotem błyskawicy, ale to wystarczyło, żeby docenić jej walory. Jedną z większych atrakcji była multimedialna wystawa o historii górnictwa srebra, no i oczywiście spływ podziemną rzeką.
Kopalnia Srebra pojawi się u nas na blogu. Dodam tylko, że w Tarnowskich Górach jest jeszcze Sztolnia Czarnego Pstrąga, której zwiedzanie polega na spływie łodziami po podziemnej sztolni. W naszym śląskim rankingu dostała od nas za to mocne dwie gwiazdki:
Miejsce nr 2. Żarki i Szlak Kultury Żydowskiej
Prosto z Tarnowskich Gór pojechaliśmy do miejscowości Żarki, gdzie chlebem (ale nie z solą) przywitała nas Pani Kasia. Aż nie chce się wierzyć, że Pani Kasia pracuje w urzędzie. Energiczna, pogodna, pozytywna, z dumą opowiadała nam o swoim mieście i o tym, jak w Żarkach powstawał Szlak Kultury Żydowskiej.Dotknęli w Żarkach trudnego tematu, ale udało się wdrożyć go bez spiny i zbędnych emocji. Doceniamy w szczególności to, że Żarki pamiętają o swojej historii, przyjmują ją taką, jaka ona była, pamiętają o swoich mieszkańcach i jednocześnie integrują tych obecnych. Udzielił nam się zapał Pani Kasi, chętnie zostalibyśmy dłużej i porozmawiali, zwłaszcza że chleb tatarczuch, którym nas kupiła, był naprawdę słodki i pyszny, ale plan był już mocno napięty i czas nam było w drogę.
No to szybko do busa i jedziemy. Jeszcze po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę w Leśniowie, gdzie jest Sanktuarium Matki Boskiej Opiekunki Rodzin, ale już nawet nie zdążyliśmy wejść do środka i o tę opiekę poprosić. Prawda jest taka, że spieszyliśmy się na obiad, a chcieliśmy jeszcze zobaczyć Kuestę Jurajską.
Miejsce nr 3. Kuesta Jurajska w Żarkach
Kuesta to odcinek progu skalnego, który w Żarkach wnosi się 80 metrów ponad dno doliny Warty i sięga aż po Częstochowę. Z miejsca, gdzie oglądaliśmy Kuestę Jurajską, widać piękną panoramę pradoliny Warty. W miejscu widokowym zorganizowano piękne ławeczki do wypoczynku, ale my nie mieliśmy na niego czasu. W głowach był już obiad, a w planie Jaskinia Głęboka.Miejsce nr 4. Jaskinia Głęboka w Podlesicach
Żeby zejść do Jaskini Głębokiej musieliśmy ubrać kaski. W środku było ciemno i mokro, ale przewodnik oświetlał trasę latarką. Fajna ta jaskinia, chociaż skalnych nacieków zbyt wiele się tu nie zachowało. Warto ją odwiedzić będąc w okolicy i przy okazji porównać z innymi polskimi jaskiniami, na przykład tymi, o których pisaliśmy już na blogu.Miejsce na obiad - Zajazd Hetman w Kroczycach
No dobrze. Kuesta była. Jaskinia była. Teraz obiad. I pytanie - dokąd nas tym razem zabiorą? Ale organizator miał już plan i jak zwykle nas nie zawiódł.W Zajeździe Hetman w Kroczycach jedliśmy chyba najlepszy posiłek na całym kulinarnym szlaku "Śląskie Smaki". W Hetmanie zaczarował pasjonat - Sebastian Humski. Sposób, w jaki opowiadał o przygotowanych przez siebie daniach, już sam w sobie jest dziełem sztuki. Zanim zaczęliśmy jeść, byliśmy już cali obślinieni, a po wszystkim nie mogliśmy uwierzyć, że to już koniec.
Na obiad były bajeczny żurek jurajski, kaczka rotmistrza, a na deser jabłko pieczone z gruszką i żurawiną. Palce lizać!
Miejsce nr 5. Zamek Ogrodzieniecki w Podzamczu
Przez cały dzień tęskniliśmy za obiadem, a gdy się w końcu objedliśmy okazało się, że jedziemy do Podzamcza, na Zamek Ogrodzieniecki, gdzie czeka na nas... kolacja. Rety - gdzie my to wszystko zmieścimy?Na szczęście przed kolacją czekało nas jeszcze zwiedzanie zamku, a przewodnik Wojtek Latacz tylko zaostrzył nam apetyt. Zwiedzanie zamku było nietypowe - pełne legend, opowieści i niewyjaśnionych zagadek. Takie zwiedzanie lubimy najbardziej. Więc jeśli tylko masz okazję zwiedzać w Wojtkiem, nawet się nie zastanawiaj.
Nie lubimy pożegnań, ale...
Po zwiedzaniu nie wszystkim zmieściły się do brzucha pieczonki i piwo, ale niektórzy dali radę, i ci byli baaardzo zadowoleni. Część z nas musiała się już żegnać i wracać do swoich domów, dzieci, zwierząt. Inni jeszcze posiedzieli, pogadali, powymieniali się wrażeniami i pomału spakowali się do busa.Droga do Katowic była bardzo cicha. Jedni odpoczywali, inni przeżywali, jeszcze inni drzemali. W powietrzu dało się wyczuć zmęczenie. I moc emocji, które zostały z nami na długo.
W Katowicach pożegnaliśmy się ostatecznie i wsiedliśmy do naszego auta, które czekało grzecznie na strzeżonym parkingu. A potem zawiozło nas bezpiecznie do Gliwic, skąd kontynuowaliśmy nasz urlop w Śląskiem jeszcze przez kolejne dni:
- Poniedziałkowy spacer po Gliwicach - co zobaczyć w 1 dzień?
- W Gliwicach fajnie jest! Wtorkowe zwiedzanie miasta. Po naszemu.
Ty też możesz zobaczyć TE miejsca
Wszystkie miejsca powyżej gorąco Ci polecamy. Możesz spróbować zobaczyć je jednego dnia - jednak gwarantujemy, że bez płaczu, zgrzytania zębów, dobrego kierowcy, świetnego organizatora i dobrych układów z odwiedzanymi miejscami się nie obędzie.Śląska Organizacja Turystyczna gościła nas wzorowo i mieli wszystko zapięte na ostatni, dwudziesty dziewiąty guzik w uroczystym mundurze górniczym. Gdy przyjeżdżaliśmy na miejsce, czekała już obsługa, na stoły wjeżdżały gorące przystawki i zupy, a muzealnicy i przewodnicy czekali na nas dostosowując do nas godziny zwiedzania.
Nie mając tak zaufanych organizatorów, lepiej nie porywać się z motyką na słońce. W takiej sytuacji trzeba zwiedzić dwa miejsca - posiedzieć w nich trochę dłużej, zrobić ładne zdjęcia, wypić na spokojnie kawę i wrócić w kolejny weekend, żeby zobaczyć kolejne.
Posłuchaj o naszych przygodach w Śląskiem
Posłuchaj jak o opowiadaliśmy o Śląskiem w audycji "Nie śpij zwiedzaj z Radiem Gdańsk":Poczytaj jeszcze
- [Ranking] Przewodnik po miejscach, które warto zobaczyć w woj. śląskim
- [To trzeba zobaczyć] Industriada 2015 - Święto Szlaku Zabytków Techniki
- TOP 7 miejsc w Śląskiem, które Ty też musisz zobaczyć
- Co warto zobaczyć w Gliwicach w jeden dzień?
- wszystkie ciekawe miejsca z województwa śląskiego opisane na naszym blogu
Polecam do zwiedzania: http://www.zamekpiastowski.pl/site/index/5/42/183.html
OdpowiedzUsuńW Raciborzu jeszcze nie byliśmy :)
UsuńJura krakowsko- częstochowska to magiczne miejsce, które nawet dla tych, którzy mieszkają w okolicy wciąż pozostawia wiele do odkrycia i codziennie potrafi na nowo zachwycić! Polecam się wybrać jesienią, kiedy jurajskie krajobrazy malowane są ciepłymi kolorami, które pozostawiło po sobie letnie słońce!
OdpowiedzUsuńTrafiłam do Was przez artykuły o Warmii (mieszkamy tuż za jej granicą) i teraz zaczytuję się w Śląsku. Z racji tego, że narzeczony pochodzi z tamtych stron, staramy się bywam tam dosyć często. Widziałam, że byliście w Pszczynie więc polecę dwa miejsca do wypróbowania jeśli wrócicie jeszcze na Śląsk: Wodna Wieża i Warownia Pszczyńskich Rycerzy. Każde z nich ma swój niepowtarzalny klimat ;)
OdpowiedzUsuńO, a o tych atrakcjach nie słyszeliśmy. Dzięki za polecenie! Sprawdzimy przy kolejnej wizycie w Pszczynie. Bo tam widzieliśmy tylko pałac :)
Usuń